sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 1

Hej! Mam na imię Iza. Jestem teraz w samolocie i za jakąś godzinę będę w Londynie. Jestem przerażona. Już za niecałą godzinę tam będę, bez zapewnionego noclegu ani posiłku, i zamiast obmyślać jakiś plan co zrobię to siedzę z głową w okienku obserwując chmury, które są tak piękne że nie mogę się oderwać od tak pięknego widoku.
Nie licząc małych turbulencji oraz małej dziewczynki która nie mogła zasnąć i okopała mi plecy nic się nie działo.
Wylądowaliśmy dokładnie o czasie, czyli o 22:45. Po odebraniu bagażu wsiadłam do taxi i nie wiedząc dlaczego kazałam się zawieźć do centrum. Miałam nadzieję że uda mi się coś zjeść i znaleźć jakiś nocleg. Zapłaciłam kierowcy i poszłam przed siebie rozglądając się na wszystkie strony, znalazłam małą knajpkę z fast foodem. Byłam tam do północy, czyli do zamknięcia. Jest ciemno późno i zimno a ja teraz siedzę sama na ławce w centrum Londynu nasłuchując dźwięk mijającących mnie samochodów patrzyłam na oświetlony Big Ben i London Eye.
No nie! Gorzej już być nie mogło. Zaczęło padać! Było już po pierwszej i już od 15 minut pada. Jestem dosłownie cała mokra. Poczułam się taka bezradna że zaczęłam płakać.. płakać jak małe dziecko, gdy nagle niedaleko zatrzymał się duży czarny samochód. Super. Może jeszcze mnie ktoś porwie, zgwałci, zabije, poćwiartuje i schowa w szafie???    Widziałam że postać mnie obserwuje.  Po chwili wyszedł wysoki chłopak który miał na sobie białe krótkie trampki, szare jeansy i czarną kurtkę. Zmierzał w moją stronę. Serce mi waliło jak oszalałe. Chłopak w kapturze stanął naprzeciwko mnie. -Co tu robisz o tej godzinie?- zapytał. -Siedzę, nie widać??- powiedziałam zaczynając jeszcze bardziej płakać-Widać, widać też że jest Ci zimno i jesteś cała mokra. Co się stało? Dlaczego tu siedzisz? -Oprócz tego że nie mam gdzie spać, nikogo tu nie znam i pieniędzy starczy mi na jakieś 4 tygodnie to nic... W ogóle nie wiem po co tu przyjeżdżałam. Myślałam że sobie jakoś poradzę...- wyżaliłam się nieznajomemu. Chłopak po chwili zastanowienia wziął moją walizkę i wpakował ją do swojego samochodu, po czym wrócił do mnie, chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę czarnego wozu. Otworzył drzwi od strony pasażera -Wsiadasz? zapytał. -Nie znam Cię, ale spakowałeś już mój bagaż więc chyba nie mam innego wyjścia. Odpowiedziałam. Miałam mieszane uczucia i nadal płakałam, nawet nie wiedziałam gdzie mnie zawiezie, ale i tak wsiadłam. W samochodzie chłopak rzucił swoją  mokrą kurtkę na tylne siedzenia. Zdjął sweterek który miał na sobie, i widząc jak się trzęsę okrył mnie nim. Przez łzy zaczęłam przyglądać się chłopakowi. Znałam go doskonale. To Harry Styles. -Widząc jak płaczesz też mam ochotę zacząć płakać. Proszę przestań, będzie dobrze, obiecuję.- przerwał milczenie. -Przepraszam- powiedziałam bezmyślnie. -Skąd jesteś? Masz bardzo śmieszny akcent.- powiedział uśmiechając się. - Z Polski. -A jak masz na imię? - Iza.- powiedziałam nieco zawstydzona. -Izabella? Bardzo ładne imię, podoba mi się. Mogę Ci mówić Bella? -nie czekając na moją odpowiedzieć mówił dalej. -Jasne że mogę. Ja jestem.. -Harry Styles. -przerwałam mu -O znasz mnie, jak miło. -powiedział zadowolony -Trudno Cię nie znać. To znaczy was nie znać. Wszędzie o was piszą.- uśmiechnął się. W końcu stanęliśmy pod wielkim budynkiem.- Jesteśmy.- oznajmił wyjmując kluczyki ze stacyjki. -Fajnie... ale gdzie jesteśmy?- zapytałam -U mnie..- odpowiedział.
Wyszłam z samochodu przyglądając się willi. Harry wyciągnął moją walizkę i szybkim krokiem szedł w stronę drzwi. -Może byś się ruszyła? Już jesteś wystarczająco mokra. -Idę idę...- wymamrotałam.
Dom był wielki, gustownie urządzony.. na pewno sporo kosztował. Na samym wejściu było słychać śmiechy chłopaków. -Hej słuchajcie.- przerwał im Hazza. -Mamy gościa. Zamieszka u nas na parę dni. To dziewczyna więc zachowujcie się- oznajmił im stanowczo. Zdjęłam buty, powiesiłam sweter oraz moją kurtkę na wieszaku i stanęłam obok wysokiego bruneta. -Cześć.- powiedziałam do chłopaków wymuszając uśmiech. Chłopacy trochę się zdziwili jak mnie zobaczyli... i nie dziwie im się. Byłam cała rozmazana i przemoczona. Po kolei każdy z nich się ze mną przywitał. -Choć pokaże Ci gdzie będziesz spała- zawołał mnie Harry niosąc moją walizkę. Bez słowa szłam za nim podziwiając przepiękny dom. Wprowadził mnie do pokoju z dużym łóżkiem , plazmą na ścianie i małym balkonem. -Jak narazie to twój pokój. -powiedział uśmiechając się do mnie. -Nie wiem jak Ci dziękować za to wszystko. -odpowiedziałam. -Jutro pogadamy. Lepiej zdejmij już te mokre ubrania.-powiedział wychodząc -Jak będziesz czegoś potrzebować to moja sypialnia jest zaraz obok twojej- dodał. -Dzięki!- wykrzyczałam tak żeby to usłyszał. No tak, tak jak się tego spodziewałam wszystkie ubrania miałam mokre, więc postanowiłam pójść do pokoju obok. Delikatnie zapukałam. -Czego?!- wykrzyczał chłopak. -Harry??- zapytałam speszona. -Bella? Wejdź. Przepraszam myślałem że to któryś z chłopców. O co chodzi?- zapytał. -Wiesz bo... walizka stała na deszczu i... -Jasne, poczekaj zaraz coś Ci znajdę.- powiedział przerywając mi. Po chwili rzucił we mnie koszulką i dresami. -Jeszcze raz dzięki. uśmiechnęłam się szczerze. Po kąpaniu czyli coś około 3 wskoczyłam w pożyczone ciuchy i weszłam do ciepłego łóżeczka. Od razu  zasnęłam. Niestety nie spałam zbyt dobrze bo śnił mi się koszmar. Obudziłam się z krzykiem po 4 mając nadzieje że nikogo nie obudziłam. Schowałam się pod kołdrę, bałam się bo ten sen był na prawdę okropny. Po niecałej minucie ktoś wszedł do 'mojego' pokoju. Bella wszystko w porządku? usłyszałam głoś Harrego. -Tak.-odpowiedziałam nie wychodząc z pod kołdry. Usiał na łóżku i odkrył mi twarz. -Nie musisz się już bać, jesteś ze mną.-powiedział troskliwie. -Wiem, ale za chwile znowu będę sama. -Mogę zostać z Tobą jak chcesz. -Nie musisz. Dam sobie radę.- oznajmiłam niezbyt przekonująco chowając się pod kołdrą. -Posuń się. -Co?? -No dalej posuń się. Zostanę z Tobą puki nie zaśniesz. Jedyne co potrafiłam to 'dziękuję'. Harry leżał na jednym boku łóżka a ja na drugim. Dzięki niemu szybko na nowo zasnęłam. Rano obudziłam się wtulona w Styles'a. Szybko go puściłam i wyskoczyłam z łóżka budząc go przy tym.-Przepraszam. powiedziałam nerwowo. -Nie musisz przepraszać, wygodnie mi się z Tobą spało. -.... -Co chcesz na śniadanie?-Nie wiem.. Obojętnie. -Ogarnij się i zejdź na dół, będę czekał. -Okey- odpowiedziałam zmieszana.     Muszę coś ze sobą zrobić, żeby zrobić nieco lepsze wrażenie na chłopakach niż wczoraj. Słyszałam że już się kłócą o pilota... Faceci..


******************************************************************************
Uff... Nie wiedziałam że tak ciężko się pisze bloga... Po paru godzinach w końcu skończyłam!
Bardzo mi zależy na waszej oponii, nie wiem czy pisać kolejne rozdziały więc zostawcie komentarze i powiedzcie co myślicie <3
Mój twitter - https://twitter.com/#!/Isabellapoland
Facebook - http://www.facebook.com/profile.php?id=100003488919624&ref=tn_tnmn
Jak macie jakieś pytania to piszcie ;)

+przepraszam za błędy

10 komentarzy:

  1. Kochanaaa..!!! Kocham ten rozdział. Pisz dalej. Nie mogę się doczekać drugiego rozdziału. Mam nadzieję, że będzie on za niedługo.;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny początek! Oby takk dalej :)
    Oczywiście, czekam na kolejne rozdziały ;**

    [http://another-world-lifestyle.blogspot.com/ and http://alexx-the-future-starts-today.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny!! już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału !! :]]

    OdpowiedzUsuń
  4. oł yeah jesteś zajebista-Martynka Firek

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam na i-need-love-now.blogspot.com bardzo zależy mi na szczerych opiniach :)

    OdpowiedzUsuń